FB pinterest email

21 października 2013

Targi Happy Baby w Poznaniu

Było to nasze pierwsze spotkanie z tego typu targami, więc nie bardzo oboje z mężem wiedzieliśmy, czego możemy się tam spodziewać.

Pojechaliśmy jednak z ciekawości. Zabraliśmy dzieci i koło godziny 11 byliśmy na miejscu.
Pierwsze co nas przeraziło, to liczba zainteresowanych! Nie kłamali o przeszło trzydziestu tysiącach w zeszłym roku. W tym, mogło być ich znacznie więcej.
Jako matka debiutująca w takich klimatach, nie pomyślałam, że manewrowanie wózkiem na targach z kilkoma setkami ludzi, może być mało przyjemnym doświadczeniem... No nic, nie jedna osoba wpadła pod kółka. Kilka głębszych oddechów co parę kroków i do przodu!
Targi, jak sama nazwa wskazuje zorganizowane z myślą o rodzicach. Bardziej, tych przyszłych, niż obecnych moim zdaniem.
Najwięcej miejsca zajmowały oczywiście różnego rodzaju wózki, foteliki i inne wózkowe akcesoria. Mało mnie to interesowało już, więc ominęłam je, pstrykając jedną fotkę. Może dwie. Prezentowane były tu takie marki wózków jak Quinny, Candy, Peg~Perego czy baby design. Myślałam, że ceny prezentowanych pojazdów będą niemal z kosmosu, ale miłe było moje zaskoczenie, kiedy widziałam wciąż trzy cyfry na etykietkach. Przedstawiciele sklepów mieli pełne ręce roboty, bo niejedna ciężarna zatrzymywała się by podotykać, pojeździć i popytać o atesty.

Tuż obok - studia fotograficzne i szkoły rodzenia. Kolejny nie dla mnie temat. Ja już te punkty zaliczyłam (Alma Matter).
Kilka stanowisk z zabawkami, gdzie można było pobawić się pluszakami, czy porysować kredkami.
Całą sytuację ratowały mini przedszkola i szkółka piłkarska Piotra Reissa. Nasz Bobik bawił się tam w najlepsze! Każdemu dziecku towarzyszył osobisty TRENER, który pilnował bezpieczeństwa naszego malucha. Zajęcia nie miały limitu czasowego i były bezpłatne, więc nasze pociechy mogły się porządnie wyszalec. Za przedszkola uiszczaliśmy niewielką opłatę (5zł). Tu limit czasowy był - 5zł = 1h. Wypełnialiśmy ankietę odnośnie dziecka i mogliśmy sobie iśc. Nasz maluch nawet nie obejrzał się za rodzicami znikającymi za "ogródkiem zabaw.

Jednym słowem - ja oczekiwałam czegoś więcej. Wiem, że na następne takie targi nie pójdę.
Ku naszemu zdziwieniu na tej samej hali odbywały się targi modelarstwa!
Były szczerze mówiąc o wiele ciekawsze, niż targi Happy Baby.
Pełno samochodów, kolejek i samolotów. Czyli wszystko, co uwielbiają mali chłopcy!
A na sam koniec, nasze dziecko zadowolone z minionego i aktywnego dnia, zasnęło w drodze do domu.


Jeszcze raz dziękujemy za możliwośc pójścia na Targi. Kolejne doświadczenie za nami.

2 komentarze:

  1. Ale wielki plac szkółki piłkarskiej! Nie dziwne, że ratował sytuację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiscie najwięcej dzieciaków tam było ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...